Zaznacz stronę

W Baldurs Gate raczej mamy nacisk na ciągnięcie fabuły. Jednak w pierwszej części był on ZNACZNIE słabszy, przynajmniej w moim odczuciu. Biegałem sobie spokojnie po każdej krainie, zwiedzałem sobie ją, sprawdzałem czy jeszcze gdzieś da się pójść. Do Wrót Baldura wszedłem już jako niesamowicie przykozaczony wojownik otoczony niemal równie mocno dokozaczonymi bohaterami.
W Baldurs Gate 2 sytuacja wygląda nieco inaczej.. teoretycznie wszystkie zadania możemy robić (to znaczy mamy wolny wybór czy robimy, czy też nie) ale i tak wychodzi na to, że skierują nas one tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Zastanawiało mnie tylko czy ma wpływ to, kiedy coś zrobimy. W sumie ma tylko jeden – im wcześniej zaczniemy kończyć grę tym mniejsza szansa na to, że nam się to powiedzie. Nie wyobrażam sobie na niższym lvlu niż 19 – 20 atakowanie Irenicusa. Gość mojego głównego bohatera na 18 poziomie zabił jednym czarem, drugim zabił resztę drużyny. Co jak co, ale takie postacie mają jeszcze za małą odporność na magię. Z lvlem wzrasta ona coraz mocniej i mocniej, i mocniej i mocniej.
Aż w końcu okazuje się, że jesteśmy niemalże niezniszczalni, magia nic nam nie robi i jesteśmy w stanie zrobić wiele z tego, co kiedyś było niedostępne, jedynie dla marzycieli. (ale i tak tylko w snach). Ale pamiętajmy również o jednej innej rzeczy – im wyższy lvl rzucającego czar tym większa szansa, że nas dosięgnie jego moc. Wykonywanie zadań, zarówno pobocznych jak i głównych daje nam wiele możliwości. Przede wszystkim dostajemy duże ilości doświadczenia (nieporównywalne z ilościami, które byśmy dostawali wyłącznie za zabijanie jakiś potworków) oraz zwykle jakieś potężne przedmioty magiczne. Szczególnie w drugiej części, gdzie przedmiotów magicznych jest z 10 razy więcej.
Dodatkowo wykonywanie zadań pobocznych umożliwia nam czasami zapoznanie się z NPCami, którzy mogą nam pomóc w wykonaniu zadań głównych. Przykładowo – miałem misję,  której celem było znalezienie mordercy córki rybaka… znalazłem go, zmusiłem podstępem, aby przyznał się do winy po czym wykonałem egzekucję. Ojciec dziewczyny był mi niesamowicie wdzięczny, oczywiście obsupał mnie nagrodami (nie wiem skąd miał magiczne topory i naszyjniki ale mniejsza o to) i zapewnił o swojej wdzięczności. Nie spodziwałem się wtedy, że przyda mi się to i że gra faktycznie uwzględnia takie rzeczy.
Miałem potem zadanie, gdzie niezbędne okazało się przepłynięcie przez rzekę, jednak nielegalnie.. nikt nie chciał się zgodzić (test na charyzmę nie udawał się, pewnie miałem szansę, jednak zbyt małą – 5 loadów nic nie pomogło) i z pomocą przyszedł nam ów właśnie rybak. Nawet nie musiałem się sam do niego zgłaszać – wystarczyło popytać a on znalazł mnie i zaoferował pomoc. Darmo to nie było, ale tylko dzięki temu zadaniu z jego córką mogłem sobie pozwolić na przepłynięcie i tym samym rozjebanie kolejnego potwora 😉 Widziałem jeszcze motyw do gry online.. WOJNA. Teoretycznie obszary nie są zbytnio rozbudowane, parę drzewek, jakieś kamienie, ewentualnie jakieś innego dodatki ale tego typu. A co oprócz tego? Oprócz tego kilkuset graczy może walczyć dokładnie na tej mapie, wcześniej zaopatrując się w przedmioty w zorganizowanym na potrzeby scenariusza obozowisku z NPCami.
Płacimy na potiony, broń dostajemy za darmo (nie, nie możemy jej potem sprzedać). Różne opcje są – czasami bronie są magiczne, czasem nie. Widziałem to na multi ale nie umknęło mojej uwadze również wersja wojny dla single playera. Nasza drużyna walczy wśród kilkudziesięciu innych drużyn przeciwko coraz to nowszym i silniejszym przeciwnikom, które wysyła przeciwko nam zły lisz. Generalnie można się bawić w klikanie po kolei na potworki – ja wolałem zaopatrzyć moich magów w odpowiednio dużą liczbę czarów obszarowych. Sprawdza się dosyć dobrze, jednak jest jeden minus – bardzo szybko kończą się nam użyteczne obszarówki i później nasi magowie rzucają kamieniami 😉
Raczej niewiele z tego robią, dlatego osobiście preferuję raczej łuczników + wojowników na ten scenariusz. Magowie wokół nas również są, więc jak coś mamy ich wsparcie.. jednak dalej jest to tylko głupi komputer, sterujący jakimś cudem zawsze nieśmiertelnym magiem, który nam nie pomoże.. niestety.