Zaznacz stronę

Naming to rodzaj marketingu, którego celem jest tworzenie nazw. Może to być nazwa firmy, produktu czy jakiejś dowolnej usługi. Marketingowiec zajmujący się namingiem ma za zadanie stworzenie nazwy, która będzie przede wszystkim chwytliwa i atrakcyjna dla konsumenta, a przy tym łatwa w zapamiętaniu. Naming często kojarzony jest z brandingiem, czyli wizerunkiem marki oraz z copywritingiem. Jednak są to trzy odrębne dziedziny wiedzy. Często osoby zajmujące się wymyślaniem nazw są odpowiednio wykwalifikowane i nastawione na rozwój w tej konkretnej dziedzinie.

Marek Zboralski, autor książki pt. Komunikacja poprzez nazwę zauważa w swojej książce, że komunikacja za pomocą nazwy to proces, który jest dosyć prosty, a sztuka prawidłowego komunikowania się polega na tym, aby odbiorca komunikatu zrozumiał treść i sens przekazu w taki sposób, w jaki chciał go przekazać twórca. Nie może być czegoś takiego, że twórca nazwy co innego chciał wymyślić a klient odczytał to ten przekaz w zupełnie odwrotny sposób, nad którym nie ma się kontroli.

Aby jednak komunikat namingowy został prawidłowo odczytany, musi on być stworzony profesjonalnie – zauważa autor wspomnianej książki. Czyli powinien uwzględniać zasady psycholingwistyczne, które mówiąc o tym, że nazwa działa na podświadomość, działa automatycznie i błyskawiczna, a także selektywnie. Czyli kiedy nazwa oddziałuje na konsumenta, on sobie tego procesu w ogóle nie uświadamia. Nie zastanawia się on, czy nazwa podoba mu się czy też w ogóle go nie obchodzi. Cały proces zachodzi w sposób bardzo automatyczny. Marek Zboralski dodaje poza tym, że ów proces oddziaływania nazwy na konsumenta trwa zaledwie niecałą sekundę! W tym czasie odbiorca nie ma kompletnie czasu na to, aby świadomie się odnieść do komunikatu reklamowego. Autor książki przytacza ponadto słynną teorię tzw. trzech uderzeń Herberta Krugmana, według którego komunikacja pomiędzy klientem a przekazem reklamowym przebiega poprzez trzy etapy. Pierwszy etap polega na zainteresowaniu. Drugi etap to dekodowanie oraz wartościowanie. Trzeci etap polega natomiast na utrwaleniu doznań. W przypadku nazwy jest podobnie ale też trochę inaczej, gdyż nazwa od razu wpływa na odbiorcę. Poza tym należy pamiętać, jak pisze autor, że każdy odbiorca odbiera kody reklamowe subiektywnie, czyli przez pryzmat swoich predyspozycji intelektualnych czy też życiowych doświadczeń. Przy czym ogromną rolę w percepcji odgrywają emocje. Wiele nazw jest odbieranych właśnie na poziomie emocjonalnym. Nie zastanawiamy się nad nazwami, dlaczego się nam podobają, czy powinny nam się podobać. Po prostu podobają się nam i już.